wyspa


34. [kama]

chcialoby sie napisac "ja i ty i wszyscy ktorych znamy" ale nie napisze ja, bo wszyscy ktorych znamy sa na HAJNEKENIE!
niektorzy za darmo niektorzy w nagrode inni za cene 200 iles zlotych.
ja natomiast pilnuje chaty, sprzatam, gotuje, jako kura domowa koty czochram, udaje ze sie ucze, udaje!

wlasnie przyszla skrzat sie umyc i opowiedziec jak to przemokly jej stopy do szpiku i reumatyzmu bo ciapa zimna tam jest przeogromna!jak to zabraklo wodki a za duzo bylo piwa..teraz wypije z nia jedno balkonowo pokojowe hej!

01.07.2007 :: 12:14 komentuj (0)


35. [oko]

ach, przedwczoraj skończył się opener festival, który - co było łatwe do przewidzenia - okazał się bardzo spoko. szkoda tylko, że pogoda nie w pełni dopisała. pogoda to jednak ważny element openera, myśli sobie oczko. poza tym spoko, bardzo spoko.

a na openerze sami znajomi: z poznania na przykład przyjechali ewka i lelo; z miejscowych: skrzat (właśnie, skrzat, jak u ciebie?), rower, amerykanin, marta reszko, kalina, karolcia (koleżanka kaliny w żabich okularach), niemal całe k3 - błażej, janusz, bartek, grześ z dziewczyną. nawet michał parzuchowski przyszedł na muse.

w ostatni dzień festivalu zosia, ewka, lelo i jakub wybrali się do chińskiej restauracji przy alei niepodległości w sopocie - ach, co to jest za restauracja, drodzy państwo! w sensie: jakie potrawy smaczne! jest tylko jeden problem - pani, która przyjmuje zamówienie przez telefon, niezbyt sobie radzi z językiem polskim i niekiedy nawet jeśli mówi, że przyjmuje zamówienie, nie oznacza to wcale, że zamówienie zostanie zrealizowane, o czym dotkliwie przekonali się kama ze zdzichem, którzy na sajgonki czekali półtorej godziny i się w końcu i tak nie doczekali.

---
w kwestii formalnej: zosia i jakub zamieszkali u jakuba. tam zosia poznała jakubowych rodziców. jakubowy ojciec szybko znalazł z zosią wspólny temat - aparaty, zdjęcia, te sprawy. jakubowa matka wspominała o niedawnym odcinku "rozmów w toku", na który przypadkiem kilka dni temu trafiła, a w którym jedną z bohaterek była właśnie zosia.

03.07.2007 :: 08:58 komentuj (0)


36. [oko]

wczoraj natomiast zosia i jakub spotkali się w rzadziej ostatnio odwiedzanym józefie z ann i groszkiem. ann uderzyła w koźlaka, zosia w mrożoną kawę, groszek z jakubem w zlatoprameny. i o czym było? było o ślimakach (materiał filmowy tutaj), było o głupim zacietrzewieniu się, którego obecni mają już powyżej dziurek w nosach, było o wbijaniu się ciała w płot druciany, było o ojcu ann, który jest lekarzem i nie strajkuje.

apetyty od piwa rosną, więc po józefie całą czwórką postanowiliśmy pójść na przysłowiowego "cheeska" do mcdonald'sa. lecz jest już późno i mcdonald's śpi, w związku z czym całujemy klamkę i zmieniamy kurs na eco, gdzie zosia zamawia chłodnik, zaś ann, groszek i jakobe pizzę z szynką na troje.

a później biegniemy. biegniemy na kolejkę, bo mamy za cztery minuty. żegnamy się czule i idziemy spać - umownie, bo nie zasypiamy jeszcze długo. zosia sprawdza notatki i przegląda zdjęcia, jakobe też coś tam robi.

---
zosia ma niebawem egzamin ze statystyki, toteż wszelkie huczne zabawy zostają do tego czasu zawieszone.

03.07.2007 :: 09:14 komentuj (1)


37. [kama dama] wyspa pusta jak nigdy czyli przygody Robinsona Crusoe

wyspa pusta jak nigdy. skrzat z dziecmi namiot, drzewik trzetrzerewik wciaz stale ciagle w niemczech, kala praca dom schabowy, nata&kuba oliwia sie w oliwie,
ja zdalam juz jeden egz!:)i zrobilam wczoraj prawdziwie domowy obiad przekupilam nim zdziha i siedzielismy w jak nigdy pustym domu na wyspianskiego jak nigdy, ale to warunki iscie idealne do nauki, prawda.ale rzecz dziwna zauwazylam dzis rano, poniewaz pojawily sie buty niebieskie w serducha natalii a natalii pojawienia sie nie zanotowalam..hm

a tymczasem kama mama i maja daja ida na egzamin z emocji i motywacji, w zamiarze pomyslnego jego zdania, no bo nie inaczej, chociaz motywacji do nauki na ow egz nie bylo ani ani.

poza tym woda pada duzo wody z nieba pada

aha!i mamy nowego lokatora!lechu sie nazywa i ma oczy jak pies haski.

03.07.2007 :: 11:38 komentuj (1)


38. [kumkumkam]

mamy dwie nowe lokatorkiwspol. pati i nikola?maj gosz co za imiona:)uiscily sie juz w mojozosinym pokoju. ja koczuje u skrzata. zakrapiam popoludnie, deszczowe acz pelne edukacji, pizza z ktorej pan rozwoznik nie ma mi jak wydac. dzida kradnie mi trzy kawalki(jego zdaniem 2).

a wczoraj (nata&kuba, kama&zdih- double rande vu) byl shrek trzeci
najbardziej w shreku podobaly sie nam:

-popcorn?
-oczy kota (fetka ma podobne zauwazylam wczoraj)
-smoczosiolowe dzieci z irokezami slodkie w cholere
-merlin w skietach i klapkach firmy scholl
-zasypiajaca wszedzie krolewna spiaca hej (gralam w 2 klasie podstawowki taka)
-te peczki kocich panien co je w butach zegnal don juan kot

sam shrek byl smieszny , jak stwierdzilismy w drodze powrotnej na kolejke, tylko w jednym momencie, no tak ale w jakim?

04.07.2007 :: 17:25 komentuj (2)


39. [oko]

rano pisze zosia egzamin ze statystyki.

później wspólnie z jakobe udaje się po dowód osobisty do urzędu miasta sopotu. akcja odbywa się bez niespodzianek.

następnie śniadanie w cafe sanatorium. zosia zjada omlet, jakobe wypija herbatę z cytryną.

dalej wycieczka do ikea po to i owo. w międzyczasie jakobe dostaje smsa od kamy, że telefon komórkowy zosi, po chwilowych kłopotach zdrowotnych, znów czuje się świetnie.

potem wybiera zosia ciuszki w h&m. jakobe trzyma się dzielnie. [o, ja przepraszam bardzo - to nie był heintz&morritz wcale, to po pierwsze, a po drugie to zaznaczam, że kuba trzymał się dzielnie fotela w kawiarni i gazety wyborczej, a nie mnie - czym czekanie zostało mu umilone]

wreszcie dom.

i to jakby tyle w ramach telegraficznego skrótu. oczko pada na ryjek.
[aha. no i kuba miał imieniny. osiemnaste w tym roku. dostał balona, ale balona radośnie przechwycił jaś, więc kuba dostał później książkę, a jaś zamówił drugiego balona, bo tamten pękł - tym razem ciejwonego. bo tamten był żółty]


---
aha, wczoraj zaś niemal cały boży dzień spędzamy w domu - zosia pilnie się uczy, jakobe równie pilnie słucha muzyki i czyta houllebecq'a. wieczorem smaczna kolacja w el paso w oliwie.

05.07.2007 :: 23:08 komentuj (2)


40. [kamszot]

wczoraj przejechalismy z dzida na rowerach chyba 100 kilometrow, co wyczynem dla mnie bylo nie lada, bo kondycha zdycha:)aha kubo, wyprowadzilam twoj rower na spacer mam nadzieje ze sie nie gniewasz, ale co do siodelka, to ci powiem stworzono je na twarde jak kamien tylki..i zesmy jechali z dzida i zesmy jechali az mnie przewialo ze ojej i teraz kaszel lozko herbata i kot.

dzis, godzina 8 z minutami wraca z niemieckiego kraju Drzewik!herzlich willkommen

06.07.2007 :: 10:28 komentuj (2)


41. [jakobe]

primo: zosia zdała egzamin ze statystyki - zaawansowanej.

secundo: kama jest chora. jej głos przypomina trochę głos bogusława lindy, a trochę małgorzaty ostrowskiej po ośmiogodzinnym koncercie.

tertio: wczoraj w składzie zosia, córka, kuba - chłopak córki, groszek i ja pojechaliśmy do kościoła św. jana w gdańsku na wykład davida lyncha dotyczący medytacji. wykład był bez sensu. david nie powiedział właściwie nic, ciągle tylko to szczęście, zjednoczone pole, światło, błogosławieństwo, buzująca kreatywność, bezgraniczność, peace i jasność umysłu. jedyną właściwie atrakcją był pan, który tłumaczył. pan, który tłumaczył, tłumaczył tak, że wszystko przypominało raczej parodię a'la młody stuhr, który notabene siedział w piątym rzędzie obok chyry, też aktora.

później zanieśliśmy się do kreski, gdzie toczyliśmy rozmowę na temat janiszowych kruków, groszkowych szpaków, córkowym psie - berecie, który wali się z kapciem, cudownych możliwościach, jakie stwarza młodym ludziom zjawisko globalizacji. na końcu idziemy pożywić się do mcdonald'sa.

quatro: dziś natomiast za pomocą mojego ojca przewieźliśmy z zosią rzeczy z wyspy do nowego mieszkania zosi we wrzeszczu. ach, rozstania nadszedł czas i łezka zakręciła się w oku, gdy wychodziliśmy z ostatnim kartonem. skrzat mówi, że smutno. oj smutno kurczę.

później szwendamy się po targu w oliwie, gdzie kupujemy czereśnie i dwa ogórki małosolne.

quinto: wieczorem z zosią jedziemy na wyspę, gdzie martwa cisza i nikogo w domu. zosia robi ciasto z jabłkami z napisem "sto lat" dla skrzata, w czym trochę jej pomagam. wychodzimy nim ktokolwiek się zjawia.

08.07.2007 :: 00:42 komentuj (0)


42. [kamil]

od wczoraj zasiadam z swoim rodzinnym miescie bytowie. bytow to smieszna miescina i wczoraj obchodzila swoj dzien i z tej okazji zaproszono na stadion, by nam zagral i zaspiewal sam kazik i jego kult. ludzi bylo sporo jednak kilka lat wczesniej na koncercie shazzy znacznie wiecej:)
moj tata donosi, ze kazik wali klina z samego rana

08.07.2007 :: 12:19 komentuj (0)


43. [zocha nw o społecznych zbiegach okoliczności sprzyjających pogadaniu, kotach i niezaprogramowanym zasypianiu]

a ostatnio nadeszła era sopocko-oliwskich spontanicznych spotkań ulicznych. najpierw przy ławce pod jurkiem spotkaliśmy dancziowo-pafowo-januszowo-groszkowy kwartet męski, który powitał nas pół stojącą, a pół siedzącą owacją (czyt. taką raczej bezfajerwerkową) - i to było wczoraj zdajesie, a dziś patrzy kuba (ja też patrzę, ale nie widzę, bo mi kuba okulary ostatnio notorycznie podbiera), a tam birk i krzychu na pętli oliwskiej. birk ma fajną bluzę z fajnym zamkiem i nie grzeją mu w mieszkaniu, do którego zaraz wraca kolejką, a krzychu ma nową dziewczynę z fajnym altem/sopranem/basem (?) i nie smakuje mu lech otwierany kluczykami do samochodu, którym nie wróci, bo pił - wróci autobusem.
my wracamy chodem samodzielnym, choć nie ukrywamy, że przyszła nam do głowy taksówka. do domu skradamy się po cichu, bo wszyscy śpią. kuba leci siusiu, a ja wykradam z zamrażalki kostkę lodów calipso, żeby były do filmu, i kiedy sięgam do szafki po dwa talerzyki, ocieram się o bezczelny pyszczek krótkiego, który wsparłszy się na tylnich łapach, zanurkował w maselniczkę leżącą obok talerzyków. krótki przekonał się, że bezczelność u mnie popłaca, bo dałam mu do polizania naparstek masła, a kiedy zamknęłam szafkę, okazało się, że w kolejce czekają jeszcze szarak i baron, które jeszcze przed chwilą smacznie spały na kanapie, i które teraz maślanymi oczkami dawały mi do zrozumienia, że byłabym świnią, gdybym dała krótkiemu, a im nie. no więc dałam. a frulka przez ten czas beztrosko lizała sobie brzuszek, i ani jej było w głowie obżerać się w środku nocy, i to czymś tak kalorycznym.
w łóżku kuba pisze smsa (4w1) do groszka, i do janusza, z którym byliśmy dziś na paprykowym wernisażu starszego kolegi z foto, i do kuby z wenecji, który wyczarował dla nas bilety na heinekena - każę mu pisać dużo, żeby nie zasnął, bo zaraz film, tylko ja muszę coś na internecie jeszcze. ale kuba zasypia i rozpuszczające się lody wkładam spowrotem do zamrażalki.
jutro będzie spacer z psem skoro świt i wyniki egzaminu z psychologii klinicznej. trzeba spać, bo po śnie jest śniadanie.

09.07.2007 :: 01:08 komentuj (0)


44. [oko]

zosia się uczy, dziś ostatni egzamin.

we wrzeszczu zosia i jakobe spotykają się z ciocią zosi, której zosia przekazuje klucze do mieszkania. w zosinym mieszkaniu, w ramach urlopu nad morzem, pomieszka ciocia do końca lipca.

do mieszkania w oliwie wpada groszek. chłopcy mówią o polityce. zosia nadal się uczy.

z las vegas napisała zosia właściwa. mówi, że bawi się świetnie. wczoraj po załatwieniu wszystkich formalności (konto, badania lekarskie, pozwolenie na sprzedaż alkoholu w stanie nevada) zaczęła pracę.

10.07.2007 :: 10:22 komentuj (0)


45. [jakobe]

zosia zaliczyła egzamin z psychologii klinicznej i zdrowia.


---
a dziś rano dowiedziała się, że zaliczyła jeszcze psychologię osobowości i różnic indywidualnych. tym samym sesji koniec.

10.07.2007 :: 16:41 komentuj (3)


46. [jakub i śpiąca zosia]

ojej, długośmy nie pisali. co się wydarzyło:

po pierwsze, przyleciała mama zosi. z mamą zosi spotykamy się w mieszkaniu na topolowej, gdzie przy okazji składamy przyjemne mebelki z ikea - rozkładany stół i korpulentną, białą szafę. później całą trójką udajemy się do czerwonych drzwi w gdańsku, gdzie spożywamy wykwintny obiad (zosia nie dojada chłodnika).

po drugie, wstępujemy do skromnej galeryjki na piwnej, coby obejrzeć fotografie z najnowszego katalogu pirelli. penelope urzeka.

po trzecie, siedzimy w kinie kameralne, czekamy na notes on a scandal, film z kejt blansze i dżudi dencz, o którym powiemy później, że fajny, że naprawdę fajny; wcześniej spędzamy leniwe popołudnie w cico.

po czwarte, następnego dnia rano wykonujemy na podhalańskiej, gdzie aktualnie pomieszkujemy, prace ogrodowe: zosia kosi trawę, jakobe obcina żywopłot. następnie, wspólnie z basią i bodziem (rodzicami moimi) raczymy się kiełbaskami z grilla.

po piąte, następnego dnia rano, czyli dziś, idziemy dwa razy do sklepu, za każdym razem kupujemy płatki, następnie zaszywamy się w łóżku, gdzie oglądamy kawę i papierosy jima jarmuscha, zosia zasypia na filmie. wieczorem jest plan, żeby pójść do aquaparku popływać trochę.

btw, jutro lecimy do strasburga, więc notki mogą ukazywać się nieregularnie.

btw2, hej ho, co się dzieje na wyspie?

15.07.2007 :: 19:19 komentuj (2)


47. [kama zama]

ano łu mnie kilometry z taca i godziliardy napiwkow, z rana natomiast odwiedzam oddzial psychiatryczny w celach praktycznych. jest wesolo naprawde wesolo, moze to moja reakcja na te swirostwa co sie tam wyprawiaja, ale dom wariatow i podoba mi se to:)
stwierdzam ze jestem super chrzestna, bo kupilam swojej chrzesniaczce taka lale co placze sie smieje pije mleko z odglosem dla tej czynnosci wlasciwym oraz.. beka!taka lala ze ojej.
a tymczasem, zjadlszy zupe zamkowa moja ulubiona ktora robi pani irenka, ubieram sie w kubraczek kelnerski i wio

pozdrawiam natasza i kuba, chybascie we francji juz?

19.07.2007 :: 12:39 komentuj (3)


48. [jakobe]

raz - jestesmy z zosia w strasburgu.

dwa - uklad liter na francuskiej klawiaturze przedstawia sie troszeczke inaczej niz na polskiej, wiec ja sobie na razie daruje pisanie noteczek. moze zosia cos dziabnie. zosia ma wprawe.

23.07.2007 :: 10:33 komentuj (0)

archiwum:


2008
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj



linki:


jakobe
zosia
impreza





powered by ownlog.com