wyspa
110. [jakub]
a dziś ma zosia ostatni egzamin. z psychopatologii. wczoraj pożyczyła od skrzata taką zajebiście grubą książkę, żeby sobie wszystko poukładać. no. a kama ogląda na utubie filmiki ze śmiesznymi kotami.
przedwczoraj wybyli lokatorzy z topolowej, czyli stąd, gdzie teraz z zosią mieszkamy. dziś może wreszcie wprowadzi się na topolową zdzichu. będzie się działo, myślimy sobie.
aha, no i jako że ja mam za parę dni urodziny, myślę, że można, że nawet wypada coś zorganizować. jakiś armageddon na topolowej czy exodus w sfinksie. a tak na poważnie to najlepiej jakby każdy przebrał się za mnie, za jedno z moich licznych wcieleń.
05.02.2008 :: 09:02 komentuj (1)
111. [jakub]
straszny błąd, kardynalny. w ostatniej notce powinno być:
a dziś ma zosia ostatni egzamin. z psychopatologii. wczoraj pożyczyła od kamy taką zajebiście grubą książkę, żeby sobie wszystko poukładać.
proszę zwrócić uwagę, że nie od skrzata, jak stoi wcześniej, a od kamy.
a wczoraj na topolową wpadli kama ze zdzichem. piliśmy tatrę, a później zasnąłem, więc nie wiem, pewnie wykrzywiali moją śpiącą twarz, wtykali weń słomki i robili zdjęcia.
06.02.2008 :: 15:15 komentuj (3)
112. [Skrzat]
Ruszamy w góry!Spróbuje spakować jak najmniej. Ale i tak już wiem, że będzie za dużo. Zwłaszcza po kilku godzinach marszu. Najprawdopodobniej będzie już za dużo po wyjściu z pociągu. Na szczęście są na świecie rzeczy które czynią człowieka zdolnym do lotu. czyli normalnie skrzydeł dodają. Zimne piwo. Kawałek kiełbasy z bułką. Dworzec PKS o siódmej. 9 niewyspanych gęb towarzyszy niedoli. no i zdanie "Może poniosę ci plecak?"
"Zima leśnych ludzi" niestety będzie w tym roku raczej brodzeniem w błocie... E tam.Edek pod łabskim szczytem czeka na noc przy wódce i chińczyku. Służba nie drużba.
09.02.2008 :: 00:52 komentuj (0)
113. [jakub]
ej, a wczoraj było tak, że przyszli na topolową ludzie od zdzicha: kula-winiarz z nieodłącznym winem w dłoni, bartek z leonem, synem swem niespełna trzyletnim, przepociesznym, monika po pracy zmęczona z chłopakiem zmęczonym także, kamil-bębniarz, do tego my: cykająca zosia, kama z żelkami i groszkami w kolorze tęczy, ów groszki na nitkę nawijająca, dzida-łacha ciągacz i ja, i prawda co? i prawda kolację zrobiliśmy nie byle jaką, z lepszych najlepszą - tak zwane raclette (kto nie wie, o co cho, niech sobie tutaj przeczyta). w tym celu zakupiliśmy w lidlu 115 kilogramów sera żółtego, 55 kilogramów boczku, a w sklepiku pod domem 185 kilogramów młodych ziemniaków. i rozkosz, kochani, rozkosz. do tego czerwone winko na pobudzenie apetytu, lepsze trawienie i trochę dla szpanu. a potem kwik, że wszystkiego za dużo.
24.02.2008 :: 08:59 komentuj (1)
