|
98. [zosia czyta w myślach jakubowi, choć tak naprawdę popuszcza wodze fantazji]
wczoraj ogoliłem zosi nogi, potem nic mi się nie chciało i leżałem cały dzień na wznak na znak pokoju, który wygra ze złem, jak to mówił waldemar pawlak. chciałbym ściąć włosy tak na króciutko, na jeża, ale zosia mówi, żeby nie. burczy mi w brzuchu cały czas, ja nie wiem, chyba jakiś nienormalny jestem. zosia powinna sie leczyć, bo jest niezrównoważona psychicznie i fizycznie: cała leci naprzód, a ja ją muszę taką kochać, bo obiecałem, kiedy bylem pijany u jej kumpla, stefana, a rudy jej wtedy masturbował przedramię. a sąsiad ma sraczkę[bo za ścianą rozlega się odgłos sraczkopodobny, ale to pewnie nie sąsiad, tylko woda w kanalizacji bawi się w rozwolnienie i sobie bulgocze]. a ci francuzi - wracając rudego - to oni mają fantazję seksualną. nie mogę już tej gumy [tu zosia mówi o gumie do żucia ktorą żuje, a która straciła smak]. ja nigdy zosi nie masturbowałem przedramienia. zosia wczoraj poplamiła mój sweter, jak ona może. i nie posoliła jajecznicy. trochę się wstydzę tego, co napisałem, więc się podpiszę, że zosia. teraz idę porozplątywać trochę kołtunów zosi, żebym mógł jej przez włosy tak ręką jak pług przez pole ("pole" się rymuje z "pierdolę"). jestem dumny ze swojej notki. a zosia chce mnie bić. nazwisko: komentarze: |