|
91. [Sebastian Wątroba i W11]
Z osobistych wynurzeń to: oj boli, boli. Mam za swoje. Ból istnienia za gorączkę bytu. To jest dopiero interes.Po-weselne po-rachunki cd. Ziółka, dieta, głodówka? Taaa. Ogryz też ma się gorzej. Zawinął się w koc i ssie jego róg... Ja zawijam się w arafatkę, bo nie zamierzam się poddać i ciągle tli się we mnie bunt wobec zastanej rzeczywistości. Nie planuję jednak żadnych większych ataków. No może na jakiś salonik toyoty albo hondy... Z życia Wyspy to w sumie tylko tyle, że pusto na razie i porządek. I zimno się robi. Na szczęscie mamy pewien układ z pewnym Maciejem, który umie zamieniać butelki po browarach w drewno, więc będzie czym palić w kominku. Drzewik przygotowuje się do konferencji na której będzie mówił o swojej sztucznej ręce, którą konstruuje w swoim pokoju na górze, Kalina leczy wejherowskie i sopockie zęby, dziś rusza na Łorsoł. Ja godziny spędzam przed Allegro szukając wozu marzeń. No wczoraj to na przykład byłam w Rewie. Ładnie tam. Dzikie róże grzeją sie na wydmach. Jacyś zapadnięci w przedzimowy sen, spóźnieni z odlotem do ciepłych domów, turyści siedzą w swych przyczepach kempingowych. W powietrzu unosi się zapach smażonej ryby. Panowie robią zdjęcia zachodzącego słońca. Widać torpedownię i port gdański. A słońce zachodzi na sinokoperkowo-różowo, co momentalnie kojarzy mi się z niestrawnością... Czyżby fizjologia wzięła górę nad metafizyką? nazwisko: komentarze: 15.09.2007 :: 09:33 :: 81.190.66.226 14.09.2007 :: 23:26 :: 89.79.143.73 14.09.2007 :: 19:07 :: 81.190.66.226 |