|
83. [jakobe]
cześć, basen był wczoraj. zrobiliśmy z groszkiem 98 długości w 42 minuty. i ja mówię do groszka: "on chyba sobie kurwa żartuje", i wtem na tory dla pływaczy wpływa facet z wielką, dmuchaną, żółtą foką. pan spojrzał na nas, na nasze zdegustowane pyszczki, i chyba pokapował się, że właśnie strzela gafę tygodnia, bo zrobił prędki nawrót i poszedł z foką do domu. a później idziemy do kina na bunt. sprawa litwninienki. kurczę, i to był bardzo mocny film, bo pokazywał, co i jak się w rosji wyprawia i że wyprawia się tak, że polski rząd w porównaniu wypada jak grupa ośmiolatków w piaskownicy, puszczająca beksę, bo ktoś zabrał grabki. i jeden pan, przechodzień, który przeglądał książkę o rosji, wypowiedział kluczowe dla filmu zdanie: "chujnia, wszystko chujnia", na co reżyser: "ale że co? że książka kłamie?", na co przechodzień: "nie, właśnie nie, jest ciekawa, a w rosji wszystko, co ciekawe, to chujnia". a później pojechaliśmy do sopotu. a w sopocie nie ma miejsca, bo wiadomo, sobota, a w sobotę w sopocie ścisk straszliwy. w końcu pupy instalujemy w krzywym domu. kolesiówa z wyspy, która tutaj pracuje, mówi, że hejho, kolego, impreza będzie u góry, na drugim piętrze, i wódka prawie darmo, przyjdźcie, do rana będzie, do białego. a córka mówi o sklepie mięsnym, do którego przychodzą wszyscy wariaci z okolicy, i zastanawia się, jaki jest jej naturalny kolor włosów, bo już zapomniała. a groszek jest podobny do dresiarza w białej koszulce i nie przestaje się śmiać. i palimy lulki, i w głowie się kręci, ale zaraz przestaje, bo już jesteśmy w józefie, gdzie palić nie wolno. gdzie faustus macha ogonem i barman zrobił się łysy. siup, siup. siup siup. --- a w ogóle, mieliśmy w ten weekend balować w iławie na famie rock festiwalu. ale skrzatowi wyskoczyło wesele (i jak? i jak?), a dzida niedomaga zdrowotnie, więc plan zarzuciliśmy. nazwisko: komentarze: |