53. [Drevno Kocur] czyli bliskie spotkania Skrzata ze słowacką wiewiorką

Kopę lat....I mnostwo opowieści we wszystkich kieszeniach spodni, spodenek, plecaka... Wszędzie, gdzie się dało pochowały się historyjki mniejsze i większe, weselsze i smutniejsze. Jest o czym pisać:) I chyba lepiej w skrócie. Miesiąc strzelił z bicza. Mamy sierpień. A w lipcu była 22 rocznica istnienia Marianowka. I było z 500 osób i smalec własnej roboty na świezym powietrzu, walki w kisielu, próby od 9 do 24 w nocy...spiewanie Snu o Victorii o 2 w przeddzień koncertu i Wish You Were Here, ściskanie gardła ze wzruszenia. Było motywowanie chóru do otwierania buzi i samej siebie żeby po raz 200 spróbować zaśpiewać: I got life mother, I got laughs sister, I got freedom brother... I got good times, man....
Było bicie serca na scenie i oślepiające światła...i lekkie fałsze;-)) Ale co tam.KAbaret W lodówce był. Z pietruszką, topionym serkiem i Makrelą w roli głownej...Teatr Ruchu z folii malarskiej, czerwonych proporców i elfów, sprzątaczki z miotłą i drabiny, dziadka ze starym aparatem i balonikami z helem...ojojoj....i niewyspanie chroniczne, zasypianie za kierownica w drodze do domu.
A potem plecak, spiwór i Tatry Nizkie- Chopok, Dumbier- a za nimi Vysokie i zmrożone lodem Rysy ze Svobodnou Republikou Rysy ... Kibelek pomalowany w Krteki na wysokosci 2250 z widokiem na szczyty Tatr... Spanie w chacie pod szczytem i deszcz oraz deszcz ze sniegiem i -2 stopnie C. Nieudana przeprawa na polską strone Tatr. A poza tym wodka leje sie strumieniami. Nawet na dworcach w budkach z hot-dogami i vyprazanym syrem mozesz kupic "lufe" wody za 20 koron= ok 2,50 zl hehehee
slivovica, borovicka, what ever you want:) Pijani kierowcy, babcie grajace w jednorekiego bandyte, 80 letni staruszkowie zachodzacy na piwko i wodke po kosciele, jezdzenie na stopa w 7 osob Skoda wersji archaicznej:) eh....
a potem podroz PKP i powrot do rzeczywistosci: budzimy sie rano a tu ktos podpierdolił nam nasze smierdzace 9 dniami wedrowek gorskie buty zostawiwszy smierdzace skiety ameykanina.... hej

[skrzat]

Tak w ogole to na wyspie wakacje pełną parą, tylko starych autochtonów brak... pouciekali przed sopockim turystycznym najeźdźcą... Troche dziwnie sie przez to Tu wraca. Nigdy nie wiadomo czy ktoś akurat po imprezie nie śpi właśnie w Twoim łóżku...;)
Na szczęście w moim nikt nie spał dziś rano kiedy wróciłam z wyprawy...za to okazało się że klucz mój nie pasuje do zamka. Zmienili nawet zamki. Hmmm, czy to mój jest ten kawałek podłogi???

Hej starzy wyspiarze pozdrawiam Was i oznajmiam że dzierżę opiekę nas Naszym Kawałkiem Lądu w morzu sopockich wynaturystów wraz z Drzewikiem i Kaliną!!!Jeszcze Wyspa nie Zginęła;-) Piszcie Co u Was????

ps. tak na marginesie to całkiem sympatyczna ekipa wakacyjnych ludzi Wyspy się zebrała. jeszcze nie zdazyłam poznac, bo co chwile mnie nie ma, a jesli jestem to na chwile, ale nadrobimy!Dzieki nim głównie koty mają co jeść...THX!
nazwisko:


komentarze:

06.08.2007 :: 14:59 :: 89.79.143.73
skrzat
sama juz o siebie zaczynalam sie martwic;-))))

06.08.2007 :: 09:04 :: 83.25.249.45
wyspa
no myśmy się już o skrzata niepokoili.