|
51. [la chica in azul]
zosia jest w paragwaju. pieronsko zimno, tzn trzeba chodzic w bluzie i kurtce, i lepiej nie wychodzic z mokrymi wlosami. tutaj 13:19, czyli zostalo jescze 5 minut do konca sesji wykupionej w kafejce, czyli sprawozdanie winno byc blyskawiczne: hotel trzygwiazdkowy za trzy euro, trzyosobowy pokoj, lazienka, niby-prysznic, bidet, smierdzaca klimatyzacja, na sniadanie chlebki z tablerone, co je kupilismy dla pewnej milej pani w madrycie, ktorej potem nie znalezlismy, potem zmudne szukanie banku, ktory laskawie zechcialby wymienic moje czeki podroznicze - znalezlismy, ale wzieli sobie 10 dolarow za komisje -, potem zalatwianie autobusu, obiad i bransoletki od indianina. z hiszpanskim czyni zosia postepy, a w kazdym razie, tak jej sie wydaje. stephane ma dzis urodziny, konczy 21lat stary pryk, trza bedzie cos kupic. o polnocy mamy autobus do icaguqcu, podobno najniebezpieczniejsze miasto paragwaju, trzesiemy na zapas portkami. posiadanie broni w tym kraju jak najbardziej dozwolone. poza tym stan ducha zdecydowanie euforyczny, ludzie pierwsza klasa i odpowiednia pochylosc uliczek. besos nazwisko: komentarze: 06.08.2007 :: 00:44 :: 201.31.28.59 06.08.2007 :: 00:43 :: 201.31.28.59 05.08.2007 :: 13:08 :: 83.25.250.174 |