|
43. [zocha nw o społecznych zbiegach okoliczności sprzyjających pogadaniu, kotach i niezaprogramowanym zasypianiu]
a ostatnio nadeszła era sopocko-oliwskich spontanicznych spotkań ulicznych. najpierw przy ławce pod jurkiem spotkaliśmy dancziowo-pafowo-januszowo-groszkowy kwartet męski, który powitał nas pół stojącą, a pół siedzącą owacją (czyt. taką raczej bezfajerwerkową) - i to było wczoraj zdajesie, a dziś patrzy kuba (ja też patrzę, ale nie widzę, bo mi kuba okulary ostatnio notorycznie podbiera), a tam birk i krzychu na pętli oliwskiej. birk ma fajną bluzę z fajnym zamkiem i nie grzeją mu w mieszkaniu, do którego zaraz wraca kolejką, a krzychu ma nową dziewczynę z fajnym altem/sopranem/basem (?) i nie smakuje mu lech otwierany kluczykami do samochodu, którym nie wróci, bo pił - wróci autobusem. my wracamy chodem samodzielnym, choć nie ukrywamy, że przyszła nam do głowy taksówka. do domu skradamy się po cichu, bo wszyscy śpią. kuba leci siusiu, a ja wykradam z zamrażalki kostkę lodów calipso, żeby były do filmu, i kiedy sięgam do szafki po dwa talerzyki, ocieram się o bezczelny pyszczek krótkiego, który wsparłszy się na tylnich łapach, zanurkował w maselniczkę leżącą obok talerzyków. krótki przekonał się, że bezczelność u mnie popłaca, bo dałam mu do polizania naparstek masła, a kiedy zamknęłam szafkę, okazało się, że w kolejce czekają jeszcze szarak i baron, które jeszcze przed chwilą smacznie spały na kanapie, i które teraz maślanymi oczkami dawały mi do zrozumienia, że byłabym świnią, gdybym dała krótkiemu, a im nie. no więc dałam. a frulka przez ten czas beztrosko lizała sobie brzuszek, i ani jej było w głowie obżerać się w środku nocy, i to czymś tak kalorycznym. w łóżku kuba pisze smsa (4w1) do groszka, i do janusza, z którym byliśmy dziś na paprykowym wernisażu starszego kolegi z foto, i do kuby z wenecji, który wyczarował dla nas bilety na heinekena - każę mu pisać dużo, żeby nie zasnął, bo zaraz film, tylko ja muszę coś na internecie jeszcze. ale kuba zasypia i rozpuszczające się lody wkładam spowrotem do zamrażalki. jutro będzie spacer z psem skoro świt i wyniki egzaminu z psychologii klinicznej. trzeba spać, bo po śnie jest śniadanie. nazwisko: komentarze: |