|
39. [oko]
rano pisze zosia egzamin ze statystyki. później wspólnie z jakobe udaje się po dowód osobisty do urzędu miasta sopotu. akcja odbywa się bez niespodzianek. następnie śniadanie w cafe sanatorium. zosia zjada omlet, jakobe wypija herbatę z cytryną. dalej wycieczka do ikea po to i owo. w międzyczasie jakobe dostaje smsa od kamy, że telefon komórkowy zosi, po chwilowych kłopotach zdrowotnych, znów czuje się świetnie. potem wybiera zosia ciuszki w h&m. jakobe trzyma się dzielnie. [o, ja przepraszam bardzo - to nie był heintz&morritz wcale, to po pierwsze, a po drugie to zaznaczam, że kuba trzymał się dzielnie fotela w kawiarni i gazety wyborczej, a nie mnie - czym czekanie zostało mu umilone] wreszcie dom. i to jakby tyle w ramach telegraficznego skrótu. oczko pada na ryjek. [aha. no i kuba miał imieniny. osiemnaste w tym roku. dostał balona, ale balona radośnie przechwycił jaś, więc kuba dostał później książkę, a jaś zamówił drugiego balona, bo tamten pękł - tym razem ciejwonego. bo tamten był żółty] --- aha, wczoraj zaś niemal cały boży dzień spędzamy w domu - zosia pilnie się uczy, jakobe równie pilnie słucha muzyki i czyta houllebecq'a. wieczorem smaczna kolacja w el paso w oliwie. nazwisko: komentarze: 06.07.2007 :: 15:28 :: 89.79.143.73 06.07.2007 :: 07:45 :: 90.6.242.53 |