|
35. [oko]
ach, przedwczoraj skończył się opener festival, który - co było łatwe do przewidzenia - okazał się bardzo spoko. szkoda tylko, że pogoda nie w pełni dopisała. pogoda to jednak ważny element openera, myśli sobie oczko. poza tym spoko, bardzo spoko. a na openerze sami znajomi: z poznania na przykład przyjechali ewka i lelo; z miejscowych: skrzat (właśnie, skrzat, jak u ciebie?), rower, amerykanin, marta reszko, kalina, karolcia (koleżanka kaliny w żabich okularach), niemal całe k3 - błażej, janusz, bartek, grześ z dziewczyną. nawet michał parzuchowski przyszedł na muse. w ostatni dzień festivalu zosia, ewka, lelo i jakub wybrali się do chińskiej restauracji przy alei niepodległości w sopocie - ach, co to jest za restauracja, drodzy państwo! w sensie: jakie potrawy smaczne! jest tylko jeden problem - pani, która przyjmuje zamówienie przez telefon, niezbyt sobie radzi z językiem polskim i niekiedy nawet jeśli mówi, że przyjmuje zamówienie, nie oznacza to wcale, że zamówienie zostanie zrealizowane, o czym dotkliwie przekonali się kama ze zdzichem, którzy na sajgonki czekali półtorej godziny i się w końcu i tak nie doczekali. --- w kwestii formalnej: zosia i jakub zamieszkali u jakuba. tam zosia poznała jakubowych rodziców. jakubowy ojciec szybko znalazł z zosią wspólny temat - aparaty, zdjęcia, te sprawy. jakubowa matka wspominała o niedawnym odcinku "rozmów w toku", na który przypadkiem kilka dni temu trafiła, a w którym jedną z bohaterek była właśnie zosia. nazwisko: komentarze: |