|
28. [oko]
no, i w ogóle w sobotę było wesele. ja pierniczę, jakie wesele! zaczęło się od tego, że do sopotu przyjechał tata zosi, powiedział jedziemy prędko, i pojechaliśmy w trójkę (zosia, tata zosi, jakobe) do pucka, do niewielkiego kościółka, gdzie bóg udzielał sakramentu małżeństwa joannie i majkowi z johannesburga. później rzeczone wesele w zamku pod puckiem, gdzie, jak przystało na zamek, królewskie pokarmy serwowali i myśmy się w związku z tym czuli po królewsku takoż. nazwisko: komentarze: 26.06.2007 :: 23:00 :: 89.79.143.73 25.06.2007 :: 22:13 :: 89.79.143.73 |