|
16. [gobelin from M]
zacznę od wczoraj... 8:00 nie mogę włączyć 4 8:01 nie ciągnie już 3-jka 8:02 przymusowy stop 30 km przed Słupskiem na poboczu. 8:02 piłuje silnik. nie odpala. 8:03 daję na luz otwieram drzwi i pcham...z górki 8:03:33 samochód zaczyna sie toczyć 8:03:55 nabiera prędkości. 8:04 zostaję lekko w tyle, zaniepokojona obrotem sprawy i widokiem stacji benzynowej na trajektorii jazdy. 8:04:10 samochód zapieprza na dystrybutor,ja biegnę tyłem trzymając drzwi i probując wsiąść. probuje jednocześnie naciskać hamulec 8:04:20 zapierdala jeszcze szybciej. okazuje sie ze naciskałam sprzęgło. 8:04:25 udaje mi sie depnac po hamulcach i zatrzymuje sie na murku od dystrybutora. 8:04:27 uff.... 8:05 "kurwa mac!!!!!" 8:05:04 "ja pierdolę...." potem przyjeżdża pan. otwiera stację. mówię mu samochód się zepsuł. On zagląda mi /tzn. mojemu cieniasowi/ pod maskę i mówi" ja wiem , co sie zpsuło...- samochód się zepsuł". Potem twierdzi ze chyba świeca. Dzwonimy po mejest od lat przyjacielem Domuchanika. Pan mechanik jest 300 m od stacji. Odpalam na jednym garze i terkoczę do warsztatu. Mechanik jest młody napakowany i ma tatuaz i zaspane niedzielne oczy. Otwiera maskę i mówi: "Siedemsetka, kurwa mać..." Potem przynosi jakieś 40 kluczy do odkręcania świecy, próbuje na 400 sposobów, permutuje z powtórzeniami i stosują Alfa Cronbacha i test Ce- Czinkłeczenta... za 401 razem i 4002 "ja pierdolę" udaje sie. daje 20 zeta i jadę!!!! Słońce pięknie świeci, w trójeczce leci stare Rolling Stones, mija 10 kiedy przekraczam magiczny znak M. ........... A dziś byłam konno w sklepie we wsi jakieś 7 km od nas. Koń kolegi zkasztanił sie na chodnik i musiał sprzątać kupę butem. A ludzie stali na balkonach popegieerowskiego bloku i wiwatowali...A potem był różowy słońca blask i galop polną drogą, krótka wizyta u Cioci Bi*, mamy dla cioci w kieszeniach bluz czekoladę, kawę i kurz. Ciocia zaprasza na kawę ale konie nie mieszczą sie w przedsionku więc umawiamy sie na "innym razem" i odjeżdżamy w siną dal. * ciocia jest 87 letnią staruszką, która jest od lat Przyjacielem Domu i zapiernicza prawie codziennie rowerkiem żeby pomagać u nas na polu i najczęściej łapie sie za głowę patrząc np. jak Nasi sieją siewnikiem i zapominają wsypać do niego nasionek, a za miesiąc się zastanawiają dlaczego buraki nie urosły...? nazwisko: komentarze: 13.06.2007 :: 18:58 :: 89.79.143.73 12.06.2007 :: 21:42 :: 213.76.124.102 12.06.2007 :: 18:42 :: 89.79.143.73 12.06.2007 :: 16:19 :: 89.79.143.73 |