15. [kamszot]
11.00 zosia najprawdziwsza zdaje przedwczesny egz(tak jak sie rodzi przedwczesny porod) z psychologii zdrowia i dla jej zdrowia lepiej bedzie jak zda:)
11.22 kamszot porzadkuje kuchnie w ramach samoutrudniania
11.33 bywa, ze przedwczesne porody sa konsekwencja pewnych fizjologicznych niedociagniec, niedorobek (sama jestem przykladem takiego wczesniaka), tak i w przypadku zosinego egzaminu szansa na posiadanie zaliczenia polezy z rok w inkubatorze:)
14.30 przychodzi do mnie fetka, wiec ja glaszcze. od czasu kiedy oddalismy jej dzieci do adopcji, a ona, zeby zapomniec jela intensywnie sprawiac sobie nowe..mamy zdecydowanie mniejszy kontakt. wiec ja glaszcze dwa razy. mowimy sobie to i tamto ona placze, ja placze, po czym ona sie usmiecha ja ja przytulam i wszystko jest juz jak dawniej
14.50 brzuch mowi mi ''rrrrr'' w sensie burczy. schodze wiec na dol, otwieram lodowke, a tam rzuca sie na mnie zimne piwo!jak zdziha uwielbiam (w sensie slowo daje), rzuca sie!i juz jako ofiara ''lecha'' wracam na gore podobno sie uczyc
STATYSTYKO POZWOL ZYC!
[oko]
1622 - kama i jakobe zamawiają obiad z
dobrej kuchni - kama bierze lasagne ze szpinakiem, jakobe lasagne z mięsem.
1730 - na żarcie czekają godziliard.
1810 - rafael nadal wygrywa finał french open.
2026 - do jakobe dzwoni zosia. zosia dzwoni w sprawie takiej, że wjebała się w metaforyczne gówno: jej współtowarzyszka podróży, wysiadając w poznaniu, zabrała i swój, i zosiny bilet. rzecz okazała się o tyle dramatyczna, że zosia miała przy sobie raptem 15 ziko, czyli nowego biletu sobie nie kupi. dodatkowo sytuację pogarszał fakt, że przy sobie nie posiadała także żadnego dowodu tożsamości, mogącym stać się podstawą do wystawienia mandatu, na którym to mandacie mogłaby zosia wrócić do domu. proszona jest więc przez pana kontrolera i panią kontrolerkę o opuszczenie pokładu. pokład opuszcza w inowrocławiu. za 6.50 pln kupuje sobie bilet do torunia. toruń brzmi bezpieczniej i daje więcej możliwości.
2048 - dzwoni jakobe do młodego. pyta, czy aby nie ma ochoty na wycieczkę do torunia. młody ochotę ma. tylko skończy pracę i możemy ruszać.
2225 - spotykamy się w gdańsku głównym. po drodze zahaczamy jeszcze o dom młodego, gdzie spędzamy dodatkowe pół godziny.
2300 - siup na toruń.
0100 - oto i zosia. siedzi, a właściwie leży, na tobołkach swoich na dworcu głównym przy kasach i czyta książkę. zosia jest zmęczona, więc o wszystkim, o całej wyprawie, opowie rano.
0135 - dopalamy papierosy i siup z powrotem.
0315 - jesteśmy niemal w domu, bo na gdańskiej żabiance pod całodobowym barem mlecznym
kmar, gdzie zamawiamy po smacznym i niedrogim śniadaniu. w barze dosyć ruchawo.
0430 - jakoś właśnie o tej godzinie kładziemy się spać.