2. [oko]

rano zosia i jakobe udają się na śniadanie do "czekolady". "czekolada" jest raczej elegancka i raczej droga, lecz tego poranka nasi bohaterowie mówią sobie "pal licho papierki!" (czyt. "jebać kasę!"). zosia zamawia "duże śniadanie", jakobe zamawia "śniadanie angielskie" - oba śniadania wyglądają smakowicie - tu paróweczka, tam jajeczniczka, tu boczuszek, tam chlebek razowy.

na deser udają się do cukierni, gdzie zosia zamawia ciastko z twarogiem i orzeszkami ziemnymi, jakobe zaś torebkę kruchych ciastek z migdałami. po drodze do cukierni, na wysokości kościoła św. jerzego, orkiestra, nie wiadomo z jakiego powodu, stroi instrumenty i zaraz zacznie. dyrygent daje znak i wtem rozbrzmiewa "ła jem si jej". tak kończy się poranek.

_______________________________________________________________________

[zosia]

ojej jeju. jakie toto grzeczne i dystyngowane. a po południu burza i wszyscy się cieszą.




















... a po burzy mokro i wszyscy się suszą




nazwisko:


komentarze:

08.06.2007 :: 19:41 :: 80.53.65.37

ten taras wyglada jak z jakiejs puszczy np. amazonńskiej. bardzo ładnie. pozdro

08.06.2007 :: 14:23 :: 89.79.143.73
wyspa
topograficznie - sopot. nietopograficznie - nibylandia.

08.06.2007 :: 12:02 :: 80.53.65.37
nazywam się Andrzejek
cholera gdzie wy mieszkacie? co to za piekne miejsce?